Pamiętam jak mama stała pod Auchanem i pytała się ochroniarza, którędy trafi do "Oszą". Podróż do Piaseczna zawsze była fascynująca i oferowała wiele wrażeń. Głównym punktem wyprawy był przejazd ul. Puławską wzdłuż muru wyścigowego, na którym widniało od groma oryginalnych graffiti.
Przystanek na żądanie "XXI wieku" znajduje się niemalże w szczerym polu, w drugiej strefie biletowej. A graffiti na Puławskiej już wcale nie jest ciekawe.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ha ha oszołom -wielka metropolia wtedy mi sie wydawała normalnie nowy york .pamietam ludzi wystrojonych specjalnie na zakupy .a także zazdrość ,że mój brat mogl siedzieć w wozku a ja juz nie mogłam-psia jego mać. jutro ci opowiem;)
OdpowiedzUsuń