2010/04/18

pętla

Pamiętam jak mama zawsze zabraniała mi samej tam chodzić.
Okolice pętli tramwajowej przy Wyścigach może nie należały do najurodziwszych, a rozpadające się schody kładki nad ul. Rzymowskiego wzbudzały panikę przy próbie przedostania się na drugą stronę, ale okolica była niewątpliwie interesująca. O dziwo nikt mnie nigdy tam nie pobił, nie okradł, nie zrzucił ze wspomnianej kładki, jak mama obiecywała.
To jeden z ostatnich zielonych terenów, na którym nie buduje się jeszcze 10 piętrowca. Tramwaje zataczają kółeczka, schody nadal straszą, samochody gnają przez wiadukt. Czas się tam zatrzymał, wszystko jest tak samo stare, jak kiedyś.
Mama weszła w kadr.

3 komentarze:

  1. czyżby nowy sweetaśny blogasek? ;)
    fajnie, bede zaglądał, no i z chęcią przeglądał Twoje klatki... pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mariusz9/14/2013

    Bardzo fajny blog. Przynajmniej nie o tajskim jedzeniu albo kruszonce albo pieprzonej modzie.

    OdpowiedzUsuń