Pamiętam jak oglądanie gonitw było w standardowym pakiecie weekendowym. Tata wpierw pokazywał mi uczestniczące w wyścigu konie i kazał wybierać najładniejsze. Lubiłam te złoto-brązowe i szare w plamki - oczywiście fachowe określenia typu "kary", "gniady" lub "wroni" niewiele mi mówiły.
Jeszcze zanim Służewieckie Wyścigi zbankrutowały do bólu, za wstęp na gonitwy nie trzeba było płacić 5 zł, a na VIP-owską trybunę mogłam wejść, gdy tata zamienił tylko słowo z ochroniarzem. Przez zbity tłum przebijaliśmy się w stronę barierek, aby obserwować efektowny finał wyścigu. Przecież córeczka tatusia musiała zobaczyć czy jej złoto-brązowy koń wygrał.
2010/10/31
2010/10/17
wisła
Wisła nierzadko bywała świadkiem moich porażek.
2010/10/16
olga
Ta klatka jest tak krótka, jak mrugnięcie oka. Piękna dziewczyna o słowiańskiej urodzie, którą pierwszy raz przypadkiem zauważyłam w wakacyjnej scenerii, stała się wkrótce po tym jedną z ważniejszych osób w moim życiu, którą zapamiętam na zawsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)