
2010/12/28
sanki

2010/11/20
mediolan
2010/11/13
cygańska rapsodia
2010/10/31
wyścigi konne na służewcu #4
Jeszcze zanim Służewieckie Wyścigi zbankrutowały do bólu, za wstęp na gonitwy nie trzeba było płacić 5 zł, a na VIP-owską trybunę mogłam wejść, gdy tata zamienił tylko słowo z ochroniarzem. Przez zbity tłum przebijaliśmy się w stronę barierek, aby obserwować efektowny finał wyścigu. Przecież córeczka tatusia musiała zobaczyć czy jej złoto-brązowy koń wygrał.
2010/10/17
wisła
Wisła nierzadko bywała świadkiem moich porażek.
2010/10/16
olga
Ta klatka jest tak krótka, jak mrugnięcie oka. Piękna dziewczyna o słowiańskiej urodzie, którą pierwszy raz przypadkiem zauważyłam w wakacyjnej scenerii, stała się wkrótce po tym jedną z ważniejszych osób w moim życiu, którą zapamiętam na zawsze.
2010/08/19
frania
2010/08/14
42

O dalszych losach mieszkania nr 42 będę jeszcze wspominać, jednak już tutaj zdradzę, że swoich zabawek tam nigdy nie wniosłam. Piszę dzisiaj o tym, bo teraz robię krok w zupełnie przeciwną stronę. I to właśnie przy tej okazji przypomniały mi się ambitne plany mojego ojca, które przegrały z alkoholem. Wraz z nimi wizje o jakiejkolwiek namiastce rodziny.
2010/08/04
różowa mysza

2010/08/01
sierpień

Sierpień był beztroskim miesiącem piasku w butach, jagodzianek na plaży i kolorowych szkiełek wyrzucanych na brzeg przez fale.
2010/07/29
służeźnia

2010/07/25
motylek

2010/07/23
ognisko
2010/07/07
pokrywka z zegarkiem

2010/07/05
survival 7
Pamiętam jak siedziałam na ławce z widokiem na zielony most i dwie wieże Ostrowa Tumskiego, bojąc się wrócić do domu. Zamiast baranów liczyłam rowerzystów i uczyłam się na pamięć kształtu chmur odbijających się w Odrze. Ten jeden gorzki raz moja utopia zamieniła się w piekło. Survivalem okazał się być nie tylko Przegląd Sztuki.
Pewnych rzeczy nie powinno się pamiętać.
2010/06/28
zakopiański plener

Nie wiem jak on to robi, że jest taką fantastyczną osobą.
2010/06/26
blok w tęczę

2010/06/23
bańki

2010/06/19
metro centrum

Zaskakujące, ile potrafi się zmienić w przeciągu trzech lat.
2010/06/18
oszą

Przystanek na żądanie "XXI wieku" znajduje się niemalże w szczerym polu, w drugiej strefie biletowej. A graffiti na Puławskiej już wcale nie jest ciekawe.
2010/06/14
pierwsza komunia
Pamiętam jak mama popłakała się ze złości na 10 minut przed wyjściem do Kościoła. Moje włosy jak zwykle nie chciały się ułożyć tak, jak chciała, a jedzenie nie potrafiło się samo ugotować.
Jetem jej bardzo wdzięczna za to, że ubrała mnie w najskromniejszą sukienkę komunijną jaką do tej pory widziałam. Byłam jednak zła, że nie mogłam założyć tego dnia białych rękawiczek.
2010/06/08
wyścigi konne na służewcu #3

2010/05/31
tarczyn w szklanej butelce

2010/05/27
gondola

2010/05/26
wyścigi konne na służewcu #2

2010/05/24
kuchnia
Pamiętam jak siedziałam na taborecie i zamęczałam mamę pytaniami typu "Kiedy spaghetti będzie gotowe?"
Mamy mają niesamowity dar tworzenia posiłków z niczego. Moja robi najlepsze grzane kanapki, kiedy lodówka świeci pustkami.
2010/05/19
dworek na wyścigach

2010/05/15
wyprowadzka

2010/05/13
łazienki królewskie
Pamiętam jak mama często zabierała mnie do tego parku. W Łazienkach Królewskich najbardziej intrygował mnie zegar słoneczny i duże ryby. Ostatni raz wybrałyśmy się tam wspólnie, by układać serię pytań do moich "Złotych myśli", które było niezbędnym wyposażeniem każdej piątoklasistki. Wyglądało to jak zawsze: mama pisała, ja siedziałam na ławce i patrzyłam. Świeciło łagodne, wieczorne słońce. Mama była spokojna, ale zdawało mi się, że myślami była gdzie indziej.
2010/05/12
murale z patelni
Pamiętam jak pierwszą widoczną rzeczą po wyjściu z metra była "Fontanna" Duchampa. Bardzo lubiłam murale na ścianach "patelni", popełnione przez studentów Akademii Sztuk Pięknych. Były dla mnie próbą okiełznania i ucywilizowania miejsca żyjącego własnym życiem. Dadaistyczny pisuar jednocześnie pasował do artystów Metra Centrum. Czy komuś jeszcze przeszkadza pan Paweł "Chairman" grający na krześle?
Trwają prace nad odnowieniem murali - tematem przewodnim jest piłka nożna. Temat tak bardzo mi obcy, że już tęsknię za Duchampem.
2010/05/11
kolory
Pamiętam jak wracałam autobusem nr 174 ze szkoły. Wiedziałam, że świeciło słońce i rosło dużo mleczy, ale nie przywiązywałam do tego wagi. Przyzwyczaiłam się, że wszystko jest czarno-białe i "za mgłą". Tego majowego dnia coś się zmieniło - pierwszy raz od dwóch lat świat wyglądał inaczej. Przez szyby autobusu nr 174 zobaczyłam, że mlecze są żółte, a bezchmurne niebo jest niebieskie. Na drzewach rosły zielone liście, a bloki z wielkiej płyty wcale nie były szare. Poczułam taki spokój, jak nigdy. Czarno-biały czas wreszcie dobiegł końca.
Depresja to straszne gówno.
2010/05/07
ogródek babci

2010/05/06
marek miller
Pan Marek zrobił jedną rzecz, dzięki której nie zapomnę tego spotkania, wbrew jego przeczuciu - opowiedział nam swoją "klatkę". Będąc kiedykolwiek w Kazimierzu nad Wisłą, będę wiedziała, że murek przy Klasztorze jest dla kogoś symbolem piękna, spokoju i spełnienia.
Wiem, że niedoświetlone, ale ważne.
2010/05/04
kot
Po tygodniu tata zabrał Pindę do swojego mieszkania, a po miesiącu wypuścił na wolność. Jedyną pamiątką po kocie są ślady jego brudnych łapek po tym, jak ojciec rzucił nim "za karę" o ścianę w kuchni.
2010/04/30
smródka
Pamiętam jak Mariusz wieczorami wyciągał mnie na spacery po osiedlu. Czasami brał Sabę, chorego Rottweilera. Czasami proponował piwo, obowiązkowo ulubione Królewskie. To on nauczył mnie błyskawicznego picia - "Szybko, szybko, za 3 minuty Marta będzie na gadu-gadu."
"Smródka" może nie jest najpiękniejszym pseudonimem Potoku Służewieckiego, ale przyjemnie siedziało się nad nią na tych rurach.
2010/04/29
wyścigi konne na służewcu
Pamiętam jak spędzałam tam każde wakacje. Tereny "zza muru" znam jak własną kieszeń. 10 lat temu był tam jeszcze zielony garaż przy bramie nr II, szereg kurników i waga dla koni. Coś zakuło mnie w sercu, gdy zobaczyłam też brak huśtawki na polanie, obok ogródka mojej babci. Ważne posągi mojego dzieciństwa znikają wraz z uderzeniem młotka, lub nową warstwą farby olejnej.
O Wyścigach będzie jeszcze dużo. To miejsce jest jedną, wielką, tętniącą "klatką".
2010/04/28
spacery
Pamiętam jak brałam udział w wieczornych spacerach w tym gronie. Jedyny moment w ciągu dnia, kiedy schodziło się z ringu w zatłoczonym mieszkaniu - taka przerwa w walce. Gorzkie i bardziej szczerze rozmowy. Gwiazdy na niebie, szumiące drzewa i biegający pies. Trochę to już niewyraźne.
2010/04/27
park saski
Pamiętam jak największą radość sprawiały te śmiesznie skaczące wróbelki, które wyjadały pokruszone "słodkie szyszki" prosto z ręki. Sandały pod ławką, wata cukrowa i kłębiaste chmury na niebie.
2010/04/26
plac zabaw
Pamiętam jak plac zabaw to było 100% drewna. Piaskownica, wiecznie oblegana huśtawka i nieśmiertelna ciuchcia z trzema wagonikami. Najwięcej adrenaliny dostarczał odważny skok z wysokiej na pół metra lokomotywy.
Nowe, kolorowe place zabaw wzbudzały sensację i entuzjazm. Szybko jednak ustępowały rozczarowaniu, które towarzyszyło niekończącym się naprawom plastikowych zabawek.
2010/04/23
plac piłsudskiego
Pamiętam jak Plac Piłsudskiego ciągnął się po horyzont. Mając metr dwadzieścia wzrostu ciężko było stawić czoła Warszawie.
Dodatkowe pół metra tego nie zmieniło, moje miasto nadal jest wyzwaniem.
2010/04/20
kabaty
2010/04/18
pętla
